ROZDZIAŁ 11
BROOKLYN POV
Zastanawiało mnie to, że Justin zdenerwował się gdy usłyszał opis tego chłopaka.
Nie chciałam go męczyć pytaniami, dlatego dałam sobie z tym spokój.
Przez resztę dnia siedziałam z Justinem w pokoju, oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy. Kilka razy dzwoniła do mnie Lucy, pytała, czy wszystko okej. Mówiłam, że tak. Ona nic nie wie o Justinie. A no i rodzice...Nie zaglądali do mojego pokoju..Wysłałam mamie SMS, że chce pobyć sama i nie mam ochoty na ich "pogadanki"....
JUSTIN POV
Pewnie zastanawiacie się, czemu tak zareagowałem co? Nie powiem wam.. Nie teraz
Kurwa..dlaczego ja wtedy się nie pojawiłem?
Czemu jej nie pomogłem.
Jestem pierdolonym frajerem..
Tak bardzo mi na niej zależy..
Hahah śmieszne co?
Znam tą dziewczynę..
Nawet nie tydzień, a już mi na niej zależy..
Bieber!? Co ty gadasz?
Zrobiło się późno i musiałem już iść...Najchętniej nie zostawiałbym jej. Zostałbym, oglądał filmy, przytulał. Ona jest pierwszą dziewczyną, która tak na mnie działa. Przy niej ujawniam moją "Dobrą stronę"
BROOKLYN POV
Zrobiło się późno, więc Justin musiał iść...Nie chciałam tego, najchętniej przykułabym się do niego...
-Spotkamy się jutro?- Spytał szatyn wpatrując mi się w oczy.
-A chcesz?
-Jasne..Ty, ja, jakieś fajne miejsce? Co o tym myślisz?
Uśmiechnęłam się dając chłopakowi znak, że się zgadzam. Bieber puścił mi oczko i wyszedł przez okno.
Położyłam się na łóżku i wdychałam zapach jego perfum wciąż unoszący się po pokoju.
Heh..zabawne co?
Dlaczego on tak na mnie działa?
Wystarczy jedno spojrzenie i wariuję...
Jestem dziwna...
Bardzo dziwna...
Po kilku minutach ciszy usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na ekran, na którym widniało zdjęcie Lucy. Wzdychnęłam i odebrałam.
-Halo? Brooklyn?
-Cześć Lucy
-Nie dzwoniłaś, nie pisałaś, więc postanowiłam, że zrobię to pierwsza...Ostatnio w ogóle się nie widujemy...Martwiłam się
-Przepraszam, ale miałam małe problemy z rodzicami..
-Spotkamy się jutro?
-Jutro nie mam czasu..Przepraszam...
-Ehh..ok...Pa..
Lucy rozłączyła się nie czekając na moją odpowiedź...Martwi się..Może myśli, że ją unikam...Naprawię to...
Położyłam się do łóżka i zasnęłam w kilka minut...
Szłam korytarzem szkolnym..Nie było nikogo. Co chwilę mrygało psujące się powoli światło lamp...Nagle usłyszałam znajomy głos krzyczący moje imię...
-Brooklyn!! Uciekaj!!
Odwróciłam się, za mną stał Justin. Cały ubrudzony był krwią..Na jego widok podskoczyłam..Przestraszyłam się.. Nagle ujrzałam drugiego chłopaka zmierzającego w naszą stronę.. To ten, który chciał mnie zgwałcić.. W ręku trzymał broń.
-Proszę proszę..kogo my tu mamy..
-Zostaw ją w spokoju Parker!- Justin zasłonił mnie swoim ciałem. Widziałam, jak zacinął pięści..Był nieźle wkurwiony..
Skąd oni się znają? Pomyślałam..
-Bieber bawi się w bohatera? A może to jest twoja dupa co? Mówiła ci, że się znamy? Znamy się Brooklyn prawda?
Nie odezwałam się ani słowem
-Posłuchaj skurwielu! Jeśli kiedykolwiek zbiżysz się do niej to obiecuję, że osobiście rozwalę ci łeb!
-Osobiście? Jakas nowość..Zazwyczaj to twoi kumple pojawiali się w jakichś sprawach..
-To koniec rozumiesz?! Masz zniknąć z mojego życia..
-Dla ciebie to koniec, ale nie dla mnie! Nie pamiętasz jak razem chodziliśmy do burdeli sie zabawić? Pamiętasz, jak te laski się darły? Jak błagały, żebyśmy przestali? Jak zostawialiśmy je na pusyej drodze? Przecież nie musimy być wrogami..
-Hahaha co? Nie pamiętasz już co zrobiłeś Kate?
-Ona i tak nie była ciebie warta..sama wskoczyła do łóżka..
-A ty ją zgwałciłeś i zamordowałeś..
Każde słowo, które usłyszałam sprawiało mi coraz większy ból...Odsunęłam się od szatyna i uciekłam..Biegłam jak najszybciej..Słyszałam, jak za mną biegnie...W końcu moje nogi odmówiły posłuszeństwa...Bieber złapał mnie...
-Posłuchaj to nie tak...
-A jak?!-Wykrzyczałam ze łzami w oczach..
-Ja...-Justin nie dokończył..upadł bezwładnie na ziemie, a z jego klatki piersiowej wylał się strumień krwi..
Zobaczyłam tego chłopaka.. Stał w miejscu i uśmiechał się...
-Zabawimy się?
Rzuciłam się do ucieczki..biegłam ile tylko mogłam...
-Brooklyn! Brooklyn obudź się!
Otworzyłam szeroko oczy..
-Córeczko to tylko sen-zobaczyłam przede mną mamę..Mocno ją uściskałam..
-Krzyczałaś..
-Miałam koszmar
-Już w porządku?
-Tak juz jest ok..
Muszę dzisiaj porozmawiać z Justinem...
MIŚKI..PO DŁUGIEJ PRZERWIE W KOŃCU NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3 MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ PODOBA/Magda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz