Rozdział 8
Szłam przed siebie, nie zważając na krzyki szatyna. Nie wiem ile już minęło ale nie słyszałam już Justina.
Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Przedostawanie się przez całe miasto.. Mogłam się nie obijać na W-F . Sięgnęłam ręką do kieszeni moich spodni i zerknęłam na godzinę, była już 21:00 .
O cholera! Nie
zamknęłam drzwi do mojego pokoju! Rodzice mnie zabiją ponieważ wyszłam kiedy mam szlaban . Szłam na skróty,żeby było szybciej musiałam przejść przez uliczki w których było niebezpiecznie
.
O cholera! Nie
zamknęłam drzwi do mojego pokoju! Rodzice mnie zabiją ponieważ wyszłam kiedy mam szlaban . Szłam na skróty,żeby było szybciej musiałam przejść przez uliczki w których było niebezpiecznie
.
Kiedy wchodziłam w jedną z ciemnych uliczek zobaczyłam kilka metrów stąd grupkę chłopaków.
Boże czemu?! Postanowiłam zachować spokój. Szłam prosto patrząc w chodnik nie chciałam być zaczepiana, a jak widać byli nachlani i do tego ćpali.
- Co taka ślicznotka, robi tutaj o tej porze? - jeden z chłopaków chwycił za nadgarstek.
- Idę do domu - splunęłam.
- Ej! Grzeczniej może. - krzyknął. Był wściekły widziałam to w jego oczach.
- Dajcie mi przejść. - powiedziałam litościwie i zaczęłam się szarpać.
- Nigdzie nie idziesz - uśmiechnął się blondyn o niebieskich oczach, to nie był ten uśmiech to był uśmiech, przewagi. Chwycił mnie za ramię i pchnął na ścianę.
W moich oczach uzbierały się łzy
. Zaczęłam się rozglądać we wszystkie strony, ale jak na złość nikogo nie było! Gdzie się podziała reszta chłopaków?!
Kiedy uznałam,że nie ma już wyjścia poddałam się.
- No, to teraz dasz mi tego czego chcę, a później zachowasz się jak na dziewczynkę przystało i pójdziesz do domku nie mówiąc o tym nikomu co się tu stało.- widziałam te oczy były powiększone, był naćpany.
Zobaczyłam jak przez jego twarz przebiega chytry uśmiech, zaczął mnie całować, to było ohydne.
Zaczęłam płakać krzyczeć o pomoc, ale nic.
- Zamknij się!- zaczął wrzeszczeć.
- Nie możesz mi tego zrobić - wyszlochałam. A on wrócił do całowania mnie, przekręcałam się.
Zdarł ze mnie koszulkę i zaczął całować po szyi, darłam się teraz nie krzyczałam.
-Pomocy! Zostaw mnie!- popatrzyłam na niego. W mgnieniu oka jego pięść wylądowała na mojej twarzy na co się trochę przechyliłam.
- Albo będziesz grzeczna, albo więcej czeka na ciebie takich niespodzianek.- warknął.
- Zostaw mnie! - kopłam go w krocze, leżałam już na ziemi jego pięści były wszędzie .
Czułam ciepłą ciesz na moim czole i posmak metaliczny w ustach.
Wszystko mnie bolało.
Chłopak zaczął mnie kopać po brzuchu. Później chwycił za włosy i podciągnął do góry.
- Następnym razem gdy się zobaczymy - przystaną na chwilę - nie będzie już tak dobrze, uwierz mi.
Rzucił mną a moje ciało opadło bezwładnie na ziemię, płakałam wszystko tak mnie bolało.
Resztkami sił wyszłam z uliczki kierując się do domu.
Kiedy doszłam do celu miałam wybór wejść drzwiami lub oknem .
Jak wejdę drzwiami to rodzice będą cholernie źli a jak wejdę oknem to w sumie będzie dobrze.
Poszłam w stronę rynny i wdrapałam się na nią.
Gdy byłam w swoim pokoju od razu popędziłam w stronę drzwi pokoju i za kluczyłam je.
Podeszłam do garderoby wyjmując pidżamę i bieliznę. Potem skierowałam się w stronę łazienki ,zamknęłam
drzwi od pomieszczenia i zaczęłam się rozbierać po czym spojrzałam w lustro w moich oczach uzbierały się łzy. Moje ciało wyglądało jak kupa gruzu. Wszędzie były siniaki na brzuchu na nadgarstkach.
Na twarzy miałam jeszcze pozasychaną krew. Szybko odwróciłam się i weszłam do kabiny
obmyłam się i wyszłam wycierając się ręcznikiem. Ubrałam na siebie wcześniej przygotowana pidżamę i bieliznę. Wysuszyłam włosy i rozczesałam je.
Kiedy wychyliłam się stanęłam wryta.
Na łóżku leżał Justin. On nie może mnie tak zobaczyć.
-He- nie zdążył powiedzieć bo szybko zatrzasnęłam drzwi.
- Odejdź - powiedziałam. Mam nadzieje,że mnie posłucha bo nie mam zamiaru spać w łazience.
- Brooklyn? Co się dzieje? - spytał po drugiej stronie drzwi.
- Proszę .. odejdź Justin - powiedziałam cicho, ale tak żeby mnie usłyszał.
- Brooklyn otwórz te drzwi! - Podniósł głos. Rozkleiłam się nie wiedziałam co mam zrobić.
- Justin..- wychlipałam. Modliłam sie żeby poszedł,ale Bóg mnie nie wysłuchał.
- Otwórz bo wyważę drzwi- zamilknął - Brooklyn mówię serio.- słyszałam jak odchodzi od drzwi.
- Nie!- krzyknęłam.
- To otwórz.. - powiedział już spokojniej. Nie wiem jak Justin na to zareaguje trudno.
Podeszłam do drzwi przekręcając zamek i wyłaniając się zza drzwi łazienki.
Popatrzyłam na Justina....
***********************
Hej, przepraszam,że dopiero dzisiaj jest rozdział ale miała dużo nauki i jeszcze próbowałam zrobic zwiastun.
Więc jest rozdział, krótki ale postaram się pisać dłuższe :) .
Spodziewaliście się,że Brooklyn mogła zostać zgwałcona? I jak zareaguje Justin?
;* <3 Ja już idę dobranoc ;* /Gosia
- Dajcie mi przejść. - powiedziałam litościwie i zaczęłam się szarpać.
- Nigdzie nie idziesz - uśmiechnął się blondyn o niebieskich oczach, to nie był ten uśmiech to był uśmiech, przewagi. Chwycił mnie za ramię i pchnął na ścianę.
W moich oczach uzbierały się łzy
. Zaczęłam się rozglądać we wszystkie strony, ale jak na złość nikogo nie było! Gdzie się podziała reszta chłopaków?!
Kiedy uznałam,że nie ma już wyjścia poddałam się.
- No, to teraz dasz mi tego czego chcę, a później zachowasz się jak na dziewczynkę przystało i pójdziesz do domku nie mówiąc o tym nikomu co się tu stało.- widziałam te oczy były powiększone, był naćpany.
Zobaczyłam jak przez jego twarz przebiega chytry uśmiech, zaczął mnie całować, to było ohydne.
Zaczęłam płakać krzyczeć o pomoc, ale nic.
- Zamknij się!- zaczął wrzeszczeć.
- Nie możesz mi tego zrobić - wyszlochałam. A on wrócił do całowania mnie, przekręcałam się.
Zdarł ze mnie koszulkę i zaczął całować po szyi, darłam się teraz nie krzyczałam.
-Pomocy! Zostaw mnie!- popatrzyłam na niego. W mgnieniu oka jego pięść wylądowała na mojej twarzy na co się trochę przechyliłam.
- Albo będziesz grzeczna, albo więcej czeka na ciebie takich niespodzianek.- warknął.
- Zostaw mnie! - kopłam go w krocze, leżałam już na ziemi jego pięści były wszędzie .
Czułam ciepłą ciesz na moim czole i posmak metaliczny w ustach.
Wszystko mnie bolało.
Chłopak zaczął mnie kopać po brzuchu. Później chwycił za włosy i podciągnął do góry.
- Następnym razem gdy się zobaczymy - przystaną na chwilę - nie będzie już tak dobrze, uwierz mi.
Rzucił mną a moje ciało opadło bezwładnie na ziemię, płakałam wszystko tak mnie bolało.
Resztkami sił wyszłam z uliczki kierując się do domu.
Kiedy doszłam do celu miałam wybór wejść drzwiami lub oknem .
Jak wejdę drzwiami to rodzice będą cholernie źli a jak wejdę oknem to w sumie będzie dobrze.
Poszłam w stronę rynny i wdrapałam się na nią.
Gdy byłam w swoim pokoju od razu popędziłam w stronę drzwi pokoju i za kluczyłam je.
Podeszłam do garderoby wyjmując pidżamę i bieliznę. Potem skierowałam się w stronę łazienki ,zamknęłam
drzwi od pomieszczenia i zaczęłam się rozbierać po czym spojrzałam w lustro w moich oczach uzbierały się łzy. Moje ciało wyglądało jak kupa gruzu. Wszędzie były siniaki na brzuchu na nadgarstkach.
Na twarzy miałam jeszcze pozasychaną krew. Szybko odwróciłam się i weszłam do kabiny
obmyłam się i wyszłam wycierając się ręcznikiem. Ubrałam na siebie wcześniej przygotowana pidżamę i bieliznę. Wysuszyłam włosy i rozczesałam je.
Kiedy wychyliłam się stanęłam wryta.
Na łóżku leżał Justin. On nie może mnie tak zobaczyć.
-He- nie zdążył powiedzieć bo szybko zatrzasnęłam drzwi.
- Odejdź - powiedziałam. Mam nadzieje,że mnie posłucha bo nie mam zamiaru spać w łazience.
- Brooklyn? Co się dzieje? - spytał po drugiej stronie drzwi.
- Proszę .. odejdź Justin - powiedziałam cicho, ale tak żeby mnie usłyszał.
- Brooklyn otwórz te drzwi! - Podniósł głos. Rozkleiłam się nie wiedziałam co mam zrobić.
- Justin..- wychlipałam. Modliłam sie żeby poszedł,ale Bóg mnie nie wysłuchał.
- Otwórz bo wyważę drzwi- zamilknął - Brooklyn mówię serio.- słyszałam jak odchodzi od drzwi.
- Nie!- krzyknęłam.
- To otwórz.. - powiedział już spokojniej. Nie wiem jak Justin na to zareaguje trudno.
Podeszłam do drzwi przekręcając zamek i wyłaniając się zza drzwi łazienki.
Popatrzyłam na Justina....
***********************
Hej, przepraszam,że dopiero dzisiaj jest rozdział ale miała dużo nauki i jeszcze próbowałam zrobic zwiastun.
Więc jest rozdział, krótki ale postaram się pisać dłuższe :) .
Spodziewaliście się,że Brooklyn mogła zostać zgwałcona? I jak zareaguje Justin?
;* <3 Ja już idę dobranoc ;* /Gosia
Super super super czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? Super piszesz *.*
OdpowiedzUsuń