piątek, 11 lipca 2014

Rozdział12
Pov Brooklyn
Potem moja rodzicielka wyszła a, ja nie mogłam za nic usnąć. To wszystko mnie przytłacza . Podparłam sie na łokciach patrząc na zegarek wiszący na ścianie była 4:30. Ha świetnie! Po prostu swietnie mam dzisiaj szkołe zastanawiam się jak ja wstanę. Szybko nakryłam się pościelą i zamknęłam oczy mój sen szybko nie nadchodził więc zrezygnowana, wstałam i pokierowałam się do szafy wybrac ciuchy na dzisiejszy dzień. Wybrałam szorty i zwykłą bluzkę a do tego zapinany sweterek do tego wzięłam bieliznę i skierowałam się do łazienki. Gdy byłam już gotowa spakowałam jeszcze najpotrzebniejsze rzeczy do torby i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniedanie i po skonumowaniu go włożyłam naczynia do zmywarki. Poszłam ubrać swoje vansy i z nikim sie nie żegnając poszłam do szkoły. Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Odszukałam go patrząc na wyświetlacz NUMER NIEZNANY. Moje serce zaczęło bić bardzo szybko przejechałam po ekranie palcem i przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-spytałam trzęsącym głosem.
-Widzę cię - wyszeptał
Od razu zaczęłam rozglądać.To jakieś żart, bo jak tak to w ogóle nie jest śmieszne.
-Uważaj na siebie wiesz.. w każdej chwili może ci się coś stać - powiedział i zaczął się śmiać .
- Kim jesteś do cholery?!- powiedziałam zdenerwowana i przestraszona.Czemu to wszystko musi akurat mnie spotykać?
- Twoim koszmarem suko- powiedział i po chwili usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia. Stałam na chodniku sparaliżowana. Nie mogłam nic powiedzieć byłam w wielkim szoku. Ocknęłam się kiedy ktoś mnie uderzył ramieniem. Schowałam swój telefon do torby i bez namysłu rusyłam dalej. Kiedy byłam już w szkole poszłam do swojej szafki i wypakowałam wszystkie niepotrzebne mi książki. Koło mojego boku od razu znalazła się Lucy.

-Hej.-powiedziała jak zawsze rozpromieniona. Mi akurat nie było do śmiechu. Mam wszystkiego dość. Prawie zostałam zgwałcona i do tego dzisiejszy nieciekawy telefon. Niech się to wszystko już skończy proszę.

-Halo?Ziemia do Brook?- moje przemyślenia przerwała mi moja przyjaciółka,która machała mi dłońmi przed moją twarzą.
Nie mogę jej nic powiedzieć nie chcę ja pakować w  to całe gówno.
-A tak hej - uśmiechnęłam się sztucznie.
 Bynajmniej wracając do tematu,że nie mogę jej powiedzieć o tym wszystkim co się u mnie dzieje. To chodzi mi dokładniej o to,że nie chcę żeby ktos jej zrobił krzywdę albo coś w tym stylu. Lucy eż ma swoje problemy. Owszem tak ona jest moją przyjaciółką. Ale no nie chcę żeby jej się coś stało.
- Brook coś się stało?- spytała i popatrzyła na moja twarz jakby chciała zobaczyć czy kłamię.
- Nie nic się nie stało - powiedziałam szybko, powiedziałabym,że za szybko ponieważ Lucy spojrzała się na mnie.

- Brook coś jest nie tak widzę to. Co jest?- westchnęła.
- Zapewniam,ze nic się nie stało okej? Nie martw sie tak i chodźmy do klasy bo zaraz się spóźnimy a mamy teraz w-f.- uśmiechnełam się i ruszyłam w strone sali gimnastycznej.
Gdy dotarłam do szatni przebrałam się w strój na w-f i wyszłam na salę. Po mnie od razu wyszła Lucy a zaraz za nią nasz trener. 

Wszystkie rozmowy hihy ucichły. Uwierzcie Pan Dan jest straszny.
-Witajcie. - powiedział znudzony. Po czym wszyscy odpowiedzieli
ciche "dzień dobry".
- Ponieważ dzisiaj jest pogodnie, ta lekcja odbędzie się na stadionie będziemy biegać. - wszyscy od razu pokiwali głowami i poszliśmy
na stadion.- Zróbcie krótka rozgrzewkę i dzisiaj biegamy całą lekcje. - krzyknął i oddalił się do szkoły. Po rozgrzewce razem z Lucy zaczełyśmy biec.

- Lucy możesz mnie dzisiaj odwieźć do domu? - spytałam. Wróciłabym sama ale się boję.
- Jasne słonko. - Uśmiechnęła się . Cała lekcja minęła okej poza jednym,że czułam się obserwowana. To wszystko jest chore. 

Kiedy dotarłam do szatni z mojej torby rozległ się dżwięk przychodzącej wiadomości. Przełknęłam gulę, która była w moim gardle i podeszłam do torby po czym wyciągnełam urządzenie i odblokowałam je. Weszłam w poczte i kliknęłam na nową wiadomość. 

NIEZNANY NUMER
Jesteś nikim.. radzę ci uważaj na siebie
bynajmniej masz seksowną przyjaciółkę
nie chcielibyśmy aby jej się coś stało? Prawda?
~D

Kim do cholery jest "D"? Natępne lekcje już minęły spokojnie. Kiedy nadszedł upragniony dzwonek zerwałam się z krzesła i pobiegłam do swojej szafki na nic nie zwarzajac i wpakowując do niej książki. Ciekawe jak się ma Justin? Właśnie Justin nie dostałam od niego dzisiaj żadnej wiadomości nie zadzwonił. 

Dzisiaj byłam tak rozkojarzona,że o wszystkim zapomniałam. Justinowi też nic nie będę mówić juz "D" zna Lucy i może jej coś zrobić. Nie chcę aby osobom dla mnie ważnym coś się stało . 
To cholernie pokręcone. Wypuściłam z ust głośne westchnienie.
I ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Lucy miała na mnie czekać przed szkołą tak jak się umówiłyśmy. Gdy wyszłam na dwór zobaczyłam moją przyjaciółkę, która stała oparta o maskę swojego samochodu. Machnęła na mnie żebym wsiadała do auta
i tak tez zrobiłam.Ruszyłyśmy z piskiem opon i wyjechałyśmy na drogę. I znowu usłyszałam dźwięk wiadomości. Odblokowałam swój telefon i odczytałam wiadomość.




NIEZNANY NUMER
Zbliżacie się do śmierci. Śpijcie dobrze aniołki.

Przestraszyłam się nie 
kontaktowałam z światem. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić a na ekranie pojawiło się zdjęcie Justina odetchnęłam z ulgą 
i odebrałam  i usłyszałam jego głos. Przerwała mi Lucy, która krzyczała do mnie.
- Boże! Brook zaraz zginiemy! - krzyknęła.
 telefonie rozbrzmiał głos Justina.
- Brook?! Co się dzieje Halo?!-Krzyczał.
-Brook nie mogę zapanować  nad autem !- krzyczałam płakałam.
-Zrób coś z tym autem! - później był huk krzyk  z telefonu i nastała ciemność.

POV JUSTIN
Cholera?! Co się tam stało? Co się stało mojej małej Brook?!
Odłożyłem słuchawkę. I czym prędzej pobiegłem do swojego auta.
Trzasnąłem drzwiami od mojego autka teraz nie jest ważne auto.
Odpaliłem silnik i z piskiem opon wyjechałem na ulicę. Było włączone radio. A to co usłyszałem zszokowało mnie.
JESTEŚMY WŁAŚNIE NA MIEJSCU WYPADKU GDZIE D WA AUTA  ZDERZYŁY SIĘ CZOŁOWO. W JEDNYM Z AUT JECHAŁY DWIE MŁODE DZIEWCZYNY Lucy Santiago I Brooklyn Moon .ZARAZ PRZEPROWADZIMY ROZMOWĘ Z OFICEREM JOHNEM. 




-Witamy panie oficerze co wiadomo jest na temat wypadku?
- Wiemy,że w aucie zostały
przecięte hamulce i to spowodowało wypadek.
-W jakim  stanie są dziewczyny?
- Bardzo poważnym. Są w szpitalu św. Marii.Tylko tyle mogę powiedzieć na ten temat. DZIĘKUJĘ.
-Ja również dziękuję. 





HEJ! Co u was? Jak podoba wam się rozdział? Spodziawaliscie się 
Wypadku? Kto to jest D? 
Dziękuję wam za 1300 wyświetleń ma blogu. Jest mały problem ponieważ nie dodajecie komentarzy trochę smutam. Proszę tak ładnie proszę zostawcie po sobie ślad będzie mi miło. 
PS:Rozdział może mieć błędy bo pisałam go trochę na telefonie.:)
/ Gosia






 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz