Rozdział 13
Przycisnąłem gaz...Nie zwracałem uwagi na jadące obok mnie samochody.
W tamtej chwili liczyła się tylko moja Brook.
Pod szpital dojechałem w 5 minut, po czym pędem pobiegłem do recepcji.
-Szukam dziewczyny z wypadku-powiedziałem zdenerwowany.
-Której?
-Brooklyn Moon
-Jest pan kimś z rodziny?
-Yyy nie..
-No to nie mogę przekazać panu żadnych informacji.
Obejrzałem sie na boki, po czym uderzyłem ręką w biurko, za którym stała pielęgniarka. Starsza kobieta z dużymi okularami na nosie lekko się wystraszyła.
-Niech pani posłucha..Ja musze ją zobaczyć..
-2 piętro oddział powypadkowy, sala nr 45.
Podziękowałem kobiecie, po czym ruszyłem w stronę oddziału...W stresie szukałem sali...Po chwili ujrzałem drzwi z numerem 45...Lekko je popchnąłem, po czym ujrzałem na łóżku moją królewnę...Leżała na łóżku podpięta do maszyn, które zapewne trzymają ją przy życiu. Podszedłem do niej i ostożnie przykucnąłem obok jej łóżka .spała.....Leżała tak spokojnie..Obserwowałem jej powoli unoszącą się w górę i w dół klatkę piersiową. Łzy same napływały mi do oczu.
Po kilku minutach ciszy do sali wszedł lekarz.
-Co pan tu robi?-spytał i zmarszczył brwi.
-Ja...Co z nią?
-Kim pan jest?
-Jestem jej przyjacielem.
-Nie jest najlepiej, ale dziewczyna miała dużo szczęścia ...Ona wypadła przez przednią szybę i ma złamaną rękę..Poderzewamy też uszkodzenie kręgosłupa..Musimy zrobić szczegółowe badania by dowiedzieć się, czy nie uszkodziła narządów wewnętrznych.
-Dziękuje doktorze..A co z jej koleżanką?
-Z nią jest gorzej..Ma uszkodzoną wątrobę...Możliwe, że konieczny będzie przeszczep..
-Bardzo dziękuję...
Przez następne kilka dni nie spuszczałem Brooklyn z oka Codziennie przychodzili jej rodzice..Wtedy wychodziłem ze szpitala..Nie chciałem ich poznawać....Gdy tylko odjeżdżali, wracałem.Czekałem, aż się obudzi. Pielęgniarki codziennie rano przynosiły mi kawę.
Na szczęście nie miała uszkodzonych narządów...To była jedna z lepszych wiadomości
-Musi być pan w niej bardzo zakochany.-powiedziała jedna z nich, gdy przyszła sprawdzić króplówkę.
-Nawet pani nie wie, jak bardzo-uśmiechnąłem się lekko
-No to ona musi być naprawdę niesamowita.
-Jest inna niż wszystkie dziewczyny...
-Szczęściara z niej...Z wypadku wyszła prawie bez szwanku, no i do tego ma takiego chłopaka..
-Ta..Tylko, że ja nie jestem jej chłopakiem...
-No to chyba najwyższa pora..-pielęgniarka usiadła obok mnie.-Młody człowieku..Musisz się pospieszyć,skoro jest taka niesamowita to pewnie dużo chłopców się za nią ogląda, a chyba takiego skarbu nie chcesz stracić?
Miałem zamiar się odezwać, gdy zobaczyłem, jak dłoń Brook poruszyła się, a jej powieki lekko się uniosły.
Pielęgniarka poszła po lekarza, a ja złapałem Brooklyn za rękę
-Cześć piękna-uśmiechnąłem się do niej.
-Justin? To ty?
-No a kto inny?
Próbowała się podnieść, ale ból był tak silny, że nie dała rady.
-Co..co się stało?
-Miałyście wypadek..
-Miałyśmy? Ale...
-Tak..Lucy też jest w szpitalu.
-Co z nią?!
Nie odzywałem się przez chwilę, po czym wydukałem
-Jest źle..Ma uszkodzoną wątrobę..Potrzebny przeszczep...
Zauważyłem, jak z jej oka poleciało kilka łez. Otarłem je po czym pogładziłem dłonią po jej policzku.
-Skarbie, będzie dobrze...
Do sali wszedł lekarz i kazał mi wyjść z sali. Niechętnie to zrobiłem..
BROOKLYN POV
Nie mogłam się ruszyć. Wszystko mnie bolało. Jedynym pocieszeniem był fakt, że Justin nie odstępował mnie na krok i był przy mnie...
Lekarz powiedział, że mam uszkodzony kręgosłup i złamaną rękę...Nie jest aż tak źle..A dla Lucy wciąż nie znałazł sie dawca..Kurwa...jedna chwila i twoje życie zmienia się o 180 stopni..
Wystarczą 2 sekundy..by twoje życie zostało zrujnowane...Twoje plany, marzenia..Wszystko poszło się jebać...
Rodzice starali się być dla mnie wsparciem, ale szczerze mówiąc jakoś słabo im to wychodziło..przychodzili..Pytali się co u mnie czy coś mnie boli, kupowali mi jedzenie, picie i odjeżdżali..I tyle...Na tym ich troska się kończyła.. Świetna z nas rodzinka co?
...................................................................................................................................................
Hej Misie..No i mamy kolejny rozdział <3 Jak wam się podoba?/Magda